sobota, 23 czerwca 2012

Szkoda...


Szkoda, że do pisania bloga ze mną zgłosiła się tylko jedna osoba :( no nic, jakoś to będzie ;P Więc się nie smutasuję < - ten wyraz to ze słownika mojej koleżanki Oli :P Tak szczerze to nie mam bladego pojęcia o czym pisać :( zabrali mi klawiaturze gdzie miałam przycisk print screen, bo przy tej na której piszę czyli od laptopa nie działa ten przycisk ;( No dobra trochę za dużo jak na jeden raz takich smutnych minek więc wszyscy jesteśmy teraz happy :) Teraz mam pomysła < - to już jest z mojego osobistego słowniczka, o czym mogę napisać ;) A konkretnie napiszę wam, a może raczej pochwalę się, że piszę własną książkę :) Znajduje się ona na moim profilu Angel of darkness  w zakładce "blog". Nie mam pewności, że ten kto przeczyta ten post zmusi swoją rękę obsługującą myszkę od komputera do kliknięcia w powyższy link i do przeczytania mojej lektury, więc zachęcę was (może) wklejając PROLOG i ROZDZIAŁ 1 :) A więc do dzieła ;P

Ale najpierw muzyczka sprzyjająca czytaniu mojej książki (kliknij zanim zaczniesz czytać):






Prolog



To MUSIAŁ być sen z którego miałam nadzieję się jak najszybciej obudzić. Ale najgorsze w tym wszystkim było to, że gry zamknęłam i ponownie otworzyłam oczy on nadal trwał, bo ja nie śniłam, to była jawa, gdy to sobie uprzytomniłam moje serce zaczęło bić jak oszalałe. Miałam wrażenie, że zaraz wyskoczy mi z piersi i spadając na ziemię rozsypuje się na milion małych kawałeczków. Straciłam grunt pod nogami. Przed chwilą machałam im na pożegnanie, ponieważ tylko mieli pojechać do znajomych na imprezę. Ten samochód pojawił się na drodze znikąd. Moja mama, mój tata. Wszyscy zniknęli. Zostałam sama.




Mój Anioł pozwolił mi umrzeć,bo wie że bez Ciebie nie potrafię żyć..
Powiedz, jakich trzeba użyć słów, by powstrzymać ludzkie łzy...
Aniele przyjdź do mnie we śnie, może jutro będzie mi lżej...
Budzę się z nadzieją na lepsze jutro, z wiarą, że zrozumiesz, jak jest mi trudno...
Tylko czasem, gdy ktoś dzwoni, mam nadzieję, że to Ty...
Już nie troskam się o żaden z upadających dni, bo wiem, że wszystkie upadną...
Oby w głębi Twoich oczu został choć cień mego istnienia...



1.



- Aniołku Wszystko okej ? - zapytała ciocia Abigail taczając . - Uch... Przepra-szam, cóż za głupie pytanie, przecież zaledwie tydzień temu umarli ci rodzice, a...
- I znowu to samo, naprawdę przepraszam, samo wypłynęło to ten wstrętny "słowotok".
"Słowotok" czyli mówisz wszystko co ci ślina na język przyniesie.
- Nic się nie stało, już jest wszystko dobrze. - Skłamałam. - Naprawdę nie masz się czym przejmować. - To już akurat była prawda, ponieważ wolałam przecierpieć to wszystko w samotności.
Po tych słowach ciocia mocno przytuliła mnie do siebie.
Ona też cierpiała, widziałam to w jej oczach. Co roku przyjeżdżaliśmy do domu babki Emileigh na 6 tygodni wakacji, w święta Bożego Narodzenia czy Wielkanocy. Moi rodzice bardzo lubili ciotkę Abigail, a i ona nie pozostała im dłużna. Od śmierci rodziców obiecałam sobie, że będę silniejsza, że to wszystko wytrzymam, że będę uśmiechnięta i wesoła jak przed wypadkiem. Bynajmniej wiem, że na pewno rodzice by tego chcieli, a teraz gdy ich niema czuję się jeszcze bardziej do nich przywiązana.
Tak to ja, Effie <- wiem wyszukane imię, ale rodzice zawsze mówili ''Dla niezwykłej dziewczynki potrzebne jest niezwykłe imię'' - nie wiedziałam do końca co to oznacza, ale jakieś znaczenie chyba miało. I właściwie lubiłam je, ale przechodząc do rzeczy. Nazywam się Effie Corvus, 17 lat, 166 cm wzrostu, duże niebieskie oczy i włosy do połowy pleców o kolorze ciemnego piasku. Moim hobby i ulubioną rozrywką jest jazda na deskorolce. W tym momencie jestem w drodze ze słonecznego Los Angeles do mokrego i ponurego Londynu, do domu mojej babki lady Emileigh, która wygląda jakby połknęła kij i on zastąpił jej kręgosłup, wiecznie ''wyprostowana jak struna'', do ciotki Margarett, która jedyne co umie to wychwalanie się swoją "cudowną" córeczką, Rose - która była przygotowywana do podróży w czasie. Od piątego roku życia pobiera lekcje tańca, fechtunku i jazdy konnej, uczy się języków i historii. Poza tym od roku (a bynajmniej tak mi się wydaje, bo zaczęła od naszego przyjazdu do nich w wakacje i przez wszystkie 6 tygodni, a z tego co wiem to do dzisiaj) w każdą środę po południu wyjeżdżała gdzieś z lady Emileigh i ciotką Margarett i wracały dopiero późnym wieczorem. Nazywały to ''nauką misteriów''. Jednak nikt nie chciał nam powiedzieć, co to są za misteria, a już najmniej sama Rose. Tak więc nie przepadałam za moją kuzynką. No i przyjeżdżam do kochanej cioci Abigail, która jest troszeczkę dziwna i zwariowana, ale i tak jest najlepsza z nich wszystkich. Posiada dar widzenia przyszłości, ale są to najczęściej jakieś niezrozumiałe obrazy, których nikt nie umie odczytać, a nawet ona sama. Np. trzy dni przed śmiercią ś.p. dziadka Michaela (męża babci Emileigh) miała wizję, że puma zaatakowała pierś dziadka, a w końcu dziadek, po tych trzech dniach zmarł na zawał.
Ciocia przerwała moje rozmyślenia.
- No, jesteśmy na miejscu, choć Effie. - Zwróciła się do mnie, a ja posłusznie wysiadłam z samochodu.
A teraz czeka mnie przywitanie z moją "nową" rodziną...




wtorek, 19 czerwca 2012

Witajcie po dłuuugiej przerwie.


Cześć wszystkim !
Po pierwsze chciałam was z całego serca przeprosić za to, że przez tak długi czas nie było nas na blogu. Ale ja jestem :) Niestety TYLKO ja ;( Reszta dziewczyn nie mogła, więc zostałam sama :( dlatego ogłaszam NABÓR ! Każda dziewczyna która marzy o byciu redaktorką/pisarką zawsze musi od czegoś zacząć, nieprawdaż ? Tak myślałam ;) A nawet czasem jest zmuszona by zacząć w takiej pipidówie jak mój blog :) Ale wierzę, że każda dziewczyna która się zgłosi wyniesie nasz blog na wyżyny i nie będzie pierwszą lepszą osóbką, która zacznie tak szybko jak i skończy. Najpierw każda chętna osoba będzie musiała przejść okres próbny 2 tygodnie. A więc... do dzieła !!! (Zgłaszać się w komentarzach pod tą notką)

A oto piosenka poprawiająca nastrój: